Prezentując Gminę Tuplice i wybierając ciekawe osoby, które tu mieszkają i pracują, nie mogliśmy zapomnieć o naszym Wójcie Panu Tadeuszu Rybaku. To interesujący człowiek, któremu nasz rejon wiele zawdzięcza. Posłuchamy, co ma do powiedzenia na temat swojej pracy i nie tylko.

- Kim chciał Pan zostać w przyszłości, będąc dzieckiem?

- Księdzem. Była to wróżba bardzo starej cyganki, która stwierdziła, że będę księdzem i głęboko tkwiłem w tej podświadomości, co oczywiście się nie sprawdziło.

- Z zawodu jest Pan weterynarzem. Jak długo pracował Pan w tym zawodzie?

- 13 lat. Pewnie dalej bym pracował, gdyby nie transformacja polityczno- gospodarcza w Polsce, plus spadek pogłowia zwierzęcego na terenie naszej wsi. Jak sami widzicie zamiast upraw na polach, rośnie kawa, czyli rośliny, które kojarzą nam się z kolorem kawy, a są to tak naprawdę chwasty.

 

- A czy nie chciałby Pan wrócić do tego zawodu?

- Pytano mnie wielokrotnie na ten temat. Wymagałoby to po wielu latach przestawienia, bo ja przede wszystkim byłem uczony do sprawowania opieki, szczególnie zwierząt dużych. Teraz główne zajęcie to Są papużki, ptaszki, króliki czy pieski. Ale jest oczywiście to możliwe.

- Jak Pan sobie radzi ze wszystkimi obowiązkami, jakie Pan musi wykonać w gminie?

- Mnie się wydaje, że robię to najlepiej jak potrafię, dla dobra mieszkańców i jest to główny cel misji, jaka została mi powierzona. Ale to oczywiście oceniają mieszkańcy naszej gminy.

- Czy planuje Pan remonty lub przebudowy w najbliższym czasie na terenie naszej gminy?

- Tak, chociaż jak sami wiecie, mamy ograniczone możliwości. Przez najbliższy rok, to przede wszystkim drogi, które zostały zniszczone przez budowę kanalizacji. Poza tym chciałbym zrobić dokumentację następnych dwóch miejscowości do kanalizacji, jest to Chełmica i Jagłowice. Następnie, choć w części zmodernizować i jest w tej chwili opracowywana dokumentacja ujęcia wody w Rytwinach. Są też składane pomysły i projekty dotyczące remontu „Dużej Sali” w GOKu (Gminny Ośrodek Kultury). Ponadto złożony jest wniosek do ministra pracy na mieszkania socjalne.

- Jak ocenia Pan naszą gminę? Jest „zacofana”, mało rozwinięta czy może dobrze rozwinięta?

- Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Nie jesteśmy „za Murzynami” J Chociażby inwestycje proekologiczne, które świadczą o tym, że nie jesteśmy na szarym końcu. Mamy wodociągi, uregulowaną oświatę, zapewnianą służbę zdrowia, niedługo będziemy mieli dentystę, który, myślę, że dłużej u nas zabawi. A to, co by się chciało wykonać, to wyzwanie, po to, żeby zadziałać tutaj.  Niedługo będzie przetarg na budynki po byłych PZZ-ach (Państwowe Zakłady Zbożowe) To ma reaktywować całą nieruchomość i stworzyć następnie około 50 miejsc pracy.

- Czy ma Pan jakieś hobby, zainteresowania, czy pasje?

- Uciążliwość dnia codziennego powoduje, że trzeba to gdzieś odreagować. Należę do Polskiego Związku Łowieckiego. Jestem myśliwym od ponad 20 lat. Mam satysfakcję, że znajduje na to czas i mogę posiedzieć w lesie i popatrzeć na zwierzęta. Jako ciekawostkę mogę wam powiedzieć, że w naszych okolicach jest bardzo dużo jenotów i borsuków. Dalej są lisy, zające i kuropatwyJ

- Wyobraźmy sobie, ze gmina dysponuje ogromnym budżetem. Co jest priorytetem do zrobienia w naszej gminie?

- Myślę, że są to zajęcia pozalekcyjne dla naszej młodzieży. Czyli bazę kulturalną z pełnym wyposażeniem, ze swobodnym dostępem całego przekroju wiekowego dzieci.

- Skąd pomysł na zostanie wójtem?

- Pracą w samorządzie zajmuje się od wielu lat i w takich przypadkach tzn. jakaś sugestia. Pomysłowość z  biegiem czasu przerodziła się w chęć  zrobienia czegoś dla siebie, dla otoczenia, dla mieszkańców i wydawało mi się kiedyś, że jestem na tyle cierpliwy, ze potrafię słuchać, na tyle pomysłowy, żeby cos wnieść i na tyle waleczny, ze mogę stawić czoło i skonfrontować swoje umiejętności i wiedzę z innymi. Właśnie to spowodowało ( 10- 12 lat wstecz,),  że takie poczynania zostały spełnione.

- Czy uczył się pan w Tuplicach?

- Nie miałem takiej okazji, ale dużo się nauczyłem będąc radnym w 2, 3 i 4 kadencji samorządu.  Nauczyłem się tych relacji międzyludzkich i tej specyfiki Tuplic.

- Jakich przedmiotowców wspomina Pan najlepiej ze swojej szkoły?

- Przede wszystkim biologów, przyrodników i nauczyciela łaciny. Nigdy natomiast nie były moją pasją przedmioty ścisłe: matematyka, chemia czy fizyka.

- Czy może Pan potwierdzić lub zdementować plotki dotyczące przyłączenia gminy Tuplice do Gminy Trzebiel?

- Jak chce sobie zażartować, z którymś z moich kolegów wójtów, to zawsze używam takiego argumentu: O czym my to rozmawiamy jak za 3 lata Gmina Trzebiel nie będzie istniała, będzie to Gmina TupliceJ Nie uważam, żeby którakolwiek z gmin była na tyle mocna i na tyle prężna, żeby mogła przenieść Gminę Tuplice. To raczej nierealne. Myślę, że nam to nie groziJ

- A co ze zmianą ulicy Świerczewskiego?

- Był taki pomysł, ale wiąże się to z kłopotami. Jeżeli mieszkańcy ulicy pokryją koszty to nie ma sprawy i to oni muszą zdecydować.

    Serdecznie dziękujemy za poświecony nam czas i życzymy dalszych sukcesów w pracy i życiu osobistym.

                                                                                                          

                                                                                                     

                                                                                                   Wywiad przeprowadzali:

                                                                                                       Justyna Wojda

                                                                                                       Witold Błażewski

                                                                                                       Agnieszka Majer

                                                                                                       Karolina Płodzich