Pani Marianna Szklarczuk wieloletni pedagog i wspaniały nauczyciel, osoba pełna energii życiowej spełniająca się w pracy na rzecz Gminy Tuplice, a także wrażliwa dusza ogrodnika, tworzącego wspaniałe aranżacje roślinne.

- Co skłoniło Panią do wybrania zawodu nauczyciela?

- Przede wszystkim bardzo kochałam dzieci, chciałam mieć z nimi kontakt. Chciałam także przekazywać swoją wiedzę, bo dzięki temu czułam się szczęśliwa.
 

- Jakie ukończyła szkoły Pani, by zostać nauczycielem? Czy uczyła się Pani w naszej szkole w Tuplicach?

- Podstawówkę ukończyłam w woj. świętokrzyskim, szkołę średnią w Legnicy, natomiast studia pedagogiczne w Zielonej Górze. Mieszkam tu od lat, jednak do waszej szkoły nie chodziłam.

- Jakie to uczucie zamienić się rolami? Najpierw być uczoną, a potem samej uczyć?

- Czułam zadowolenie oraz radość, a także jak już mówiłam wcześniej, chciałam przekazać im swoją wiedzę, a możliwe też, że to z czystej ciekawości zostałam nauczycielem, chciałam zobaczyć jak to jest po drugiej stronie biurka. Jestem ogromnie zadowolona, bo spełniło się moje marzenie. W zawodzie nauczyciela przepracowałam 37 lat. Jako nauczyciel czuję się spełniona. Szkoła, która przygotowywała mnie do tego zawodu wpoiła we mnie cenne zasady, którymi się kierowałam. Każdego ucznia należy dobrze poznać, w każdym znaleźć coś pozytywnego, więcej nagradzać, mniej karać, a uzyska się w ten sposób pozytywne rezultaty. Należy także współpracować z rodzicami, bo praca w szkole to nie tylko nauczanie przedmiotu, ale rozwijanie osobowości wychowanka, dotarcie do jego możliwości i wpłynięcie na jego emocjonalny rozwój.

- Czy chciałaby Pani wrócić do tego zawodu?

- Tak, bardzo bym chciała powrócić do tego zawodu, ponieważ chciałabym mieć nadal ten kontakt z dziećmi. Pracę swoją starałam się wykonywać bardzo sumiennie. Jako wychowawca poświęcałam swoim wychowankom bardzo dużo czasu. Organizowałam bardzo dużo integracyjnych spotkań: ogniska, wycieczki, wieczorki, prace społeczne, oraz zarobkowe. Byłam wymagającym nauczycielem, ale też wyrozumiałym wychowawcą. Myślę, że jest to zawód szczególny i oprócz przygotowania merytorycznego wymaga dużo pokory i wiary w młodego człowieka. Zawsze wierzyłam w młodych ludzi i dobrze się z nimi czułam, dlatego bardzo brakuje mi tych uśmiechniętych twarzy, wspólnych wyjazdów i radości, gdy widziałam efekty swojej pracy i jak moi uczniowie odnosili sukcesy, nawet te najmniejsze.

- Czym się Pani obecnie zajmuje?

- Obecnie jestem radną w naszej gminie w komisji oświaty, członkinią Koła Gospodyń Wiejskich, a także zespołu śpiewającego Tupliczanki, w którym podtrzymujemy tradycje lokalne.

- Jak długo śpiewa Pani w zespole Tupliczanki i od czego to się zaczęło?

- W zespole jestem już ponad 3 lata. Chciałam śpiewać, ponieważ bardzo to lubię i sprawia mi to przyjemność, poza tym ja oraz mój zespół chcemy, żeby w naszej gminie coś się działo, żeby się zaprezentować i pokazać swoje umiejętności.

- Co Pani sprawia radość oprócz śpiewania?

- Przede wszystkim sprawia mi ogromną radość praca w ogrodzie, w Kole Gospodyń Wiejskich, odwiedziny moich dzieci i wnuków, bo to oni dają mi siłę by dalej żyć, a także kartki z pozdrowieniami od byłych uczniów (niektórzy są już dziadkami )

- Gdy tylko zauważyłyśmy Pani przecudny ogród, przyszła nam na myśl, że musiała Pani dostać za niego jakieś nagrody lub wyróżnienia, jeśli tak to co wtedy Pani czuła?

- Tak, rzeczywiście. Od wielu lat ogród jest moją pasją i spędzam w nim każdą wolą chwilę. Miłość do roślin wpoił mi mój tatuś – zapalony sadownik, a ja staram się przekazać ją mojej córce. Efektem wspólnych wysiłków, nie ukrywam, że i nakładów finansowych powstał piękny ogród z oczkiem wodnym, różnorodnością roślin i zwierząt ( mamy nawet pawia). Aranżacja ogrodu została doceniona w wielu konkursach. W 2007 roku ogród zdobył I wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie „Najpiękniejszy ogród przydomowy”. Zajęłam też pierwsze miejsce na szczeblu gminnym, oraz dwa wyróżnienia w Konkursie Ogólnopolskim "Piękny ogród". Czułam ogromną radość i rozpierała mnie duma, że praca moja i mojej córki została doceniona i że nie poszła na marne. Jednak dzieło tworzenia nie jest jeszcze zakończone. Ciągle udoskonalamy naszą oazę spokoju, a praca ta daje dużo satysfakcji.

- Uważa się Pani za spełnioną kobietę? Czy chciałaby Pani zmienić coś w swoim życiu, jeśli to by było możliwe?

- Tak uważam się za spełnioną kobietę zarówno zawodowo jak i prywatnie i nie chciałabym nic zmienić. Osiągnęłam to, co osiągnąć chciałam, i mimo swojego wieku czuję się komuś potrzebna.

- Gdyby Pani posiadała złotą rybkę, która spełnia jedno życzenie, co by Pani sobie zażyczyła?

- Nie jestem wymagająca, ale na pierwszym planie jest dla mnie zawsze zdrowie, więc życzyłabym go dla siebie i moich najbliższych. Zdrowie jest najważniejsze, bo bez niego nie dałabym rady, zrobić tyle dla siebie i innych. W zdrowym ciele zdrowy duch! Odkąd pamiętam zawsze starałam się być pomocna i otwarta na potrzeby innych. Pracowałam przez wiele lat z dziećmi specjalnej troski, a w małym, wiejskim środowisku, gdzie nie zamyka się problemów i nie zostawia bezradności samej sobie, czasami trzeba pomóc nawet w drobnych rzeczach (napisanie jakiegoś pisma urzędowego, podania, wskazanie lekarza, a nawet zwyczajnie, życzliwie porozmawiać)

Dziękujemy bardzo za poświęcenie nam tak cennego czasu i za udzielenie wywiadu. Życzymy Pani przede wszystkim dużo zdrowia oraz zdrowia Pani dzieci i wnuków.



Wywiad przeprowadziły:

Estera Olejnik i Nina Słoczyńska