Wspaniały człowiek, pełen wrażliwości i ciepła, niestrudzony pedagog i nieoceniony nauczyciel tuplickiej młodzieży. Oprócz wielu zasług w pracy dydaktycznej, człowiek ten znany jest naszej społeczności z posiadania wielu pasji, o których nam opowie. A oto wywiad z panem Ryszardem Jasińskim.

- Jak długo Pan uczył?

- Zacząłem uczyć w 1980r., czyli już ponad 20 lat.

- Dlaczego właśnie humanistyka?

- Nie wiem. Bardzo nie lubiłem matematyki. Tak los zrządził. Bardzo lubiłem czytać. Mnóstwo czytałem.
 

- Jak długo Pan studiował?

Uczyłem się na studiach polonistycznych, które trwały 4 lata. Teraz trwają 5. Studia dają tylko papierek, prawo do uczenia, ale uczenia lekcji i nauczania młodych ludzi dopiero człowiek nabywa w praktyce na lekcjach. Nigdy nie zapomnę, kiedy stałem pierwszy raz na studiach przed uczniami. To były praktyki. Za klasą, pod ścianą wszyscy moi koledzy ze studiów przy nich pani profesor, przede mną trzydzieścioro uczniów liceum i ja jeden. Pierwsza lekcja. 5 minut poszło gładko, ale potem zadałem uczniom pytanie. Klasa milczała. Chciałem uciec. W końcu jeden uczeń podniósł nieśmiało rękę. Zaczął odpowiadać, odbiegał od tematu. Ale wdałem się z nim w dyskusję. Poprowadziłem lekcję, zapomniałem o całym programie. Pani profesor powiedziała na koniec: „Widzę, że nadajesz się na nauczyciela”.

- A gdyby nie humanistyka? Miał Pan jeszcze jakiś inny wybrany zawód?

- Jak każde dziecko. Jak byłem w waszym wieku, tak samo nie wiedziałem, co chcę robić. Nie wiedziałem, że będę nauczycielem.

- A skąd zamiłowanie, black metalem?

- To jest taka nuta w człowieku. Coś tam jest i usłyszysz i to współgra z tobą. To jest w człowieku. Black metal to jest najpiękniejsze, co może być ze sztuki. Gdybym miał się jeszcze raz urodzić, gdybym miał wybór to chciałbym być heavy metalowcem. W tej muzyce jest coś, co doskonale pasuje do mojego wnętrza, idealnie. Jest czymś ważniejszym od powietrza. W black metalu jest taka nuta, która mi odpowiada. Jest energia, dynamika.

- Skąd wzięła się u Pana pasja do fotografowania?

- Też nie wiem. To było we mnie. Tak myślę. Tak jak czytanie było we mnie, tak to było we mnie. Bardzo lubię fotografować. Może bardziej niż czytać. Wszystko przemija i uchwycić te chwile to by było najcudowniejsze marzenie, gdyby ludziom się udało nie tylko uchwycić je za pomocą aparatu czy video. Fotografia jest czymś magicznym, bo to zatrzymuje.

- Co przedstawiają Pana fotografie najczęściej?

- Tuplice. Tuplicka przyroda jest fascynująca i magiczna z powodu tych stawów. Najpiękniejszy jest staw Kołkowy- magiczny i przedziwny.

- Ma Pan bardzo ciekawą kolekcję figurek. Skąd inspiracje do rzeźbienia?

- Bo one są. Te postacie Są wokół mnie. Nie musze mieć inspiracji, bo ja je widzę. Po prostu jak one za bardzo się dopominają to trzeba wziąć kawałek drewna i wyrzeźbić.

- I nie potrzebuje Pan żadnej weny do tego?

- Nie, bo one są. Otaczają mnie. Jest ich tak wiele, że nie potrzeba żadnej weny, inspiracji, tylko chęci.

Serdecznie dziękujemy za poświęcony nam czas.


Wywiad przeprowadziły:
Justyna Wojda
Agnieszka Majer
Karolina Płodzich