Ksiądz Michał Zyga jest w Tuplicach od niedawna, jednak jego ofiarna praca z młodzieżą jest dostrzegana i ceniona. Przygotowane Jasełka Bożonarodzeniowe podobały się nie tylko gimnazjalistom, ale również wszystkim, którzy je widzieli. A oto kilka informacji , które przybliżą nam postać naszego respondenta.

- W jaki sposób spędza ksiądz wolny czas?
- Najczęściej wśród ludzi.........choć wydawałoby się, że jestem typem samotnika ze względu na świadomą samotność z wyboru. To jednak ciągnie mnie, by wolny czas przeżywać we wspólnocie, a to jest bardzo szerokie pojęcie.....albowiem wspólnota dla mnie to przyjaźni mi ludzie, dobrzy parafianie, wspólnota kapłańska, moi uczniowie oraz paczka znajomych, z którymi szwędam się to tu, to tam. Poza tym grywam zespołowo w kręgle, bądź piłkę siatkową, a także w ostatnim czasie uprawiam fitness oraz nieobcy mi staje się taniec.

- Co sądzi ksiądz o dniu Wszystkich Świetych?
- Przede wszystkim należy oddzielić uroczystość Wszystkich Świętych, czyli 1 listopada od Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych, który obchodzimy 2 listopada.
Jeśli chodzi o Uroczystość Wszystkich Świętych, ja nazywam go dniem imienin nas wszystkich. Jest to wspaniały radosny dzień, w którym wspominamy naszych patronów od chrztu, którzy już cieszą się niebem i zapraszają nas do siebie.

- Czy uznaje ksiądz Hallowen?
- Heh Hallowen dla mnie to kolejna kosztowna amerykańska zabawa.
Nie uznaję tego dnia, bo wiem o nim pewnie tyle samo co wy, a więc proszę o następne pytanie.

- Co chciałby ksiądz zmienić w naszej parafii?
- Co chciałbym zmienić....hm.... jak każdy tak i ja mam swoje plany i ambicje....
Kiedy otrzymałem dekret od biskupa myślałem, że uda mi się realizować swoje kapłańskie plany. Realizuje je, aczkolwiek w inny sposób, co nie oznacza, że jestem nieszczęśliwy wręcz przeciwnie odnajduję w sobie nowe możliwości i ukryte talenty. Ujmę to w jednym zdaniu: najpierw zmieniam siebie, później będę zmieniać innych. Jeśli ktoś oglądał film Ewan Wszechmogący zrozumie w czym rzecz.

- Co sądzi ksiądz o uczniach z naszej szkoły?
- Uczniowie.......trudna sprawa....... haha .. odkąd zacząłem pracować – a jest to zaledwie nieco ponad dwa lata – zdążyłem poznać trzy szkoły i wielu uczniów.
Heraklit kiedyś powiedział, że nie wchodzi się dwukrotnie do tej samej rzeki, ja bym powiedział, że nie ma dwóch takich samych uczniów - każdy jest inny, i trzeba kochać was takimi, jakimi jesteście.

- Jaką ma ksiądz wizję integracji młodzieży w naszej miejscowości?
- Bardzo chciałbym byście stanowili grupę przyjaznych sobie ludzi.
Ciągle mam przed oczami obraz włoskiej młodzieży z Werony, z którą kilka lat temu przeżywałem swojej wakacje. Bez względu na wiek od kilku do ponad 20 lat, była to grupa życzliwych, solidarnych i pomagających sobie ludzi. Była to ekipa potrafiąca wspólnie pracować, ale także i spędzać wolny czas.
Tuplice są takim miejscem na mapie, które mogą się wyróżniać od innych aglomeracji. Jesteśmy mała wspólnotą i gdybyśmy wyszli naprzeciw panującej tu nudzie i wzięli się do wspólnej roboty wówczas to miejsce nabrałoby barwy. A ileż to chociażby, co dwa tygodnie spotkać się na wspólnej piłce siatkowej, na piłce nożnej, w zimie mamy świetną okazję do kuligu. Idąc dalej wspólne ogniska, wyjazdy, plenery, rowerowe wycieczki. Wiem, że pewnie mówię to na wyrost, ale gdyby wójt zobaczył naszą inicjatywę pewnie pomógłby nam w realizacji naszych planów.
Póki, co pozostaje nam trzepak na blokach, fontanna i park. I od czasu do czasu festyn.
Zmieńmy to.

- Skad ksiądz pochodzi?
- Od urodzenia jestem Dolnoślązakiem. Urodziłem się w Głogowie i tam jest mój rodzinny dom. W tym mieście dorastałem, pobierałem naukę, a pod okiem starszych uczyłem się życia i wkraczałem w dorosłość. Czuję olbrzymi sentyment do tego piastowskiego grodu i im rzadziej jestem w tym mieście tym bardziej to miasto doceniam i lubię.

- Czym interesuje się ksiądz poza pracą?
- Moją pasją od bardzo długiego czasu jest dziennikarstwo. Pamiętam, że już w szkole podstawowej byłem współredagującym gazetkę szkolną. W szkole średniej poszedłem ciut dalej i założyłem szkolny radiowęzeł. I to były najpiękniejsze lata mojej młodości. Dodatkowo nawiązałem współpracę z radiem Plus Głogów, gdzie miałem przyjemność podkładać głos do reklam a także współredagować program dla młodzieży. A punktem kulminacyjnym była nielegalna mini-rozgłośnia, którą odważyłem się założyć w seminarium. Ale o tym cicho............... : )

- Kim wcześniej chciał ksiądz zostać?
- Hm.........kim chciałem zostać???? To wiąże się z moja wcześniejszą wypowiedzią, a mianowicie – DZIENNIKARZEM. Dziś wiem, że kapłaństwo i dziennikarstwo to praca z ludźmi. A więc nie pomyliłem się zbytnio.

- Czy są jakieś śmieszne historie z dzieciństwa?
- No jasne. Może na takiego nie wyglądam, ale od dzieciństwa byłem mocno postrzelonym człowiekiem – dziś nazwalibyśmy to krejzolem. A mianowicie – i to znam tylko z opowieści mojej mamy i babci – SADZIŁEM PIENIĄDZE wierząc, że wyrosną drzewka dające kasę. Poza tym.. najśmieszniejszym wydarzeniem był zjazd bez trzymania na rowerze w przejściu podziemnym......nie przewidziałem tylko, że są zakręty....

- Czy myślał ksiądz nad tym, jak zachęcić młodzież do zaangażowania w życie parafii?
- Ja cały czas nad tym myślę. Bardzo chciałbym by było nas wielu. Chciałbym, by w Tuplicach było prężne duszpasterstwo młodzieży..........poczynając od licznej Służby Liturgicznej, przez scholę – zespół, Oazę, KSM. Chciałbym byśmy nie tylko byli wspólnotą kościelną, ale także życzliwą wspólnotą ludzi młodych. Ciekawych, pomocnych, razem podejmujących działania, organizujących ogniska, spotkania, wspólne wypady. Moja oferta jest wciąż aktualna, czekam jedynie na odzew. Początki są trudne, ale przecież wystarczy tylko chcieć.


- Jaka jest księdza wymarzona parafia, o jakiej ksiądz marzy, gdy będzie proboszczem?
- Moja wymarzona parafia...........no tak dobrze, że za marzenia nie karają, bo pewnie dostałbym dożywocie, ale moją parafię wyobrażam sobie jako miejsce nie tylko modlitwy, ale i rekreacji. To miejsce, w którym będzie coś dla dziecka, człowieka młodego i dorosłego. Chciałbym stworzyć rodzinny klimat przyjaznej parafii.
Bo uważam, że parafia to miejsce–źródło. Od momentu chrztu w parafii zaczyna się całe życie człowieka. Dlatego chciałbym, by przy parafii mógł się ten człowiek rozwijać: sportowo, muzycznie, lingwistycznie, ale przede wszystkim duchowo.
Taki jest mój obraz parafii i wiem, że jest to w zasięgu mojej ręki.

Bardzo dziękujemy za poświecony nam czas i życzymy, by nigdy księdzu nie zabrakło tego wielkiego entuzjazmu i otwartego serca do pracy.


Wywiad przeprowadziła:

Magdalena Czubata